19 listopada 2025 Olga Tokarczuk - "Empuzjon"
Empuzjon. Horror przyrodoleczniczy Olgi Tokarczuk – recenzja
Ta paraboliczna powieść psychologiczna budzi we mnie mieszane uczucia. Wrażenia negatywne niestety nieco przeważają. Dzieło balansuje na pograniczu realizmu i oniryzmu, wzbogaconego o elementy realizmu magicznego. Myśl przewodnia to filozoficzna teoria, zgodnie z którą najważniejsze jest to, co ukryte w cieniu, niedostępne dla ludzkich oczu. Rzecz dzieje się we wrześniu 1913 roku. Naszym oczom ukazuje się Gorbersdorf (obecnie Sokołowsko na Dolnym Śląsku). Znajduje się tutaj nowoczesne, słynne w całej Europie uzdrowisko. Do renomowanego sanatorium przybywa 24 – letni Mieczysław Wojnicz, cierpiący na chroniczny kaszel student inżynierii ze Lwowa. Młodzieniec pokłada w nowoczesnej medycynie i czystym, górskim powietrzu wielkie nadzieje na powrót do zdrowia. Na miejscu jednak lekarz stawia mu druzgocącą diagnozę: Tuberculosis. Gruźlica. W Pensjonacie dla Panów młody człowiek poznaje innych kuracjuszy. Panowie toczą niekończące się, ożywione dyskusje na temat polityki i filozofii, racząc się lokalnym trunkiem – nalewką Schwarmarei. Codzienną monotonię pacjentów burzy nagła śmierć żony właściciela pensjonatu. Galicyjski student dowiaduje się o makabrycznych wydarzeniach, mających miejsce w okolicach sanatorium. Wkrótce on sam staje się celem mrocznych sił…
Powieść pt. Empuzjon. Horror przyrodoleczniczy pióra Olgi Tokarczuk to utwór, który budzi we mnie poważne zastrzeżenia. Największa wada dzieła to moim zdaniem jego rozwlekła forma. Razi mnie brak suspensu, napięcia, które sugeruje wyrazisty podtytuł. Zamiast grozy noblistka serwuje czytelnikowi marazm i apatię sanatoryjnej egzystencji oraz monotonne, nadmiernie rozbudowane filozoficzne dywagacje. Drażni mnie eksponowanie przez narratora każdego najdrobniejszego detalu opisywanej rzeczywistości. Kolejna wada formy powieści to jej przesadna stylizacja językowa. Środki stylistyczne takie jak porównania: „Ułomny księżyc schował się (…) za ciemną breję mokrych jesiennych chmur”, antropomorfizacja: „ryk zakochanego jelenia” czy pleonazm: „obnażyła się jego naga klatka piersiowa” tworzą w moim odczuciu nieuzasadniony efekt komizmu, co znacznie obniża wartość artystyczną całości. Zaleta formy to użycie dwóch form narracji: pisarka stosuje na przemian narrację w czasie teraźniejszym i w czasie przeszłym. To dobrze urozmaica odbiór utworu. Pod względem treści bowiem to dzieło zdecydowanie wartościowe. Ciekawym zabiegiem artystycznym jest umieszczenie w tle żyjącej własnym życiem, rozumnej przyrody, która pojawia się raz po raz w roli obserwatora. Psychologia postaci została przemyślana i dopracowana. Główni bohaterowie są jednak w moim przekonaniu nieco karykaturalnie przerysowani. Postaci drugoplanowe odznaczają się większym realizmem, dzięki czemu stały się mi bliskie podczas lektury. Najbliższy jest mi doktor Semperweiss, skłonny do sarkazmu freudysta. Dzieło dostarcza cennej wiedzy z historii, literatury i filozofii europejskiej. Miarodajnie charakteryzuje realia epoki, przede wszystkim ludzką mentalność przełomu XIX i XX wieku. Empuzjon. Horror przyrodoleczniczy stanowi zakamuflowany moralitet – krytykę krzywdzących schematów myślowych, takich jak mizoginizm. Przekazuje wartości uniwersalne. Powieść tę polecam wytrwałym miłośnikom myśli filozoficznej w literaturze współczesnej.
Beata Sowińska