02 marca 2026 Jojo Moyes - "Światło w środku nocy"
Światło w środku nocy Jojo Moyes – recenzja
Ta wyrazista, bliska życiu powieść mile mnie zaskoczyła. Mdłe malowidło na okładce i kiczowaty zarys fabuły sugerował, że mam do czynienia z do bólu schematycznym, łzawym romansem, przykładem typowego harlequina. Kiedy przystąpiłam do lektury, po raz kolejny przekonałam się jednak, że pozory mylą. Lektura tej książki niemal natychmiast całkowicie pochłonęła moją uwagę. Jest to powieść feministyczna – w dobrym sensie tego słowa. Jestem przekonana, że utwór ten pogodzi czytelników o różnych wrażliwościach. Dzieło stanowi połączenie westernu, powieści psychologicznej i powieści obyczajowej. Utwór utrzymany jest w konwencji realizmu i naturalizmu. Myśl przewodnia powieści to walka o wolność i szczęście osobiste wobec gorsetu ograniczeń narzucanych przez hermetyczną, patriarchalną społeczność. Niniejsza książka prezentuje historię opartą na faktach. Rzecz dzieje się w Stanach Zjednoczonych w latach 30. XX wieku. Naszym oczom ukazuje się Baileyville, fikcyjne miasteczko w stanie Kentucky. Angielka Alice cierpi z powodu życiowego niespełnienia. Małżeństwo z przystojnym Amerykaninem rozczarowuje ją. W nowym domu niepodzielną władzę sprawuje teść, tyran i fanatyk religijny. Pewnego dnia los uśmiecha się do nieszczęśliwej mężatki: na drodze Alice staje Margery O’Hare, słynna w okolicy emancypantka. Niezależna kobieta zakłada konną bibliotekę. Angielka dołącza do grupy wędrownych bibliotekarek. Odwaga nowej znajomej odmienia życie pozornie nieśmiałej kobiety…
Powieść Światło w środku nocy to dzieło misternie skonstruowane, pełne pasji. Z kart książki wyłania się werystyczny obraz realiów życia na Dzikim Zachodzie. Jojo Moyes daje się poznać jako bystry obserwator rzeczywistości: snuje ona swą opowieść szczegółowo, a jednocześnie dynamicznie, raz po raz wprowadzając nagłe zwroty akcji, co czyni jej opowieść porywającą – ukłon w stronę talentu pisarki. Język narracji nabiera głębi i siły wyrazu dzięki znakomitemu, subtelnie wystylizowanemu polskiemu przekładowi Anny Gralak. Środki stylistyczne takie jak porównanie: „czekała na ranek albo na chwilę, w której cisza za ścianą przestanie jej ciążyć jak trup na piersi”, antropomorfizacja: „(…) czując, jak rzeka niechętnie zwalnia uścisk” czy metafora zawarta w hiperboli: „pani Brady zamknęła mu usta spojrzeniem, które mogłoby zamrozić gorącą zupę” wyraźnie przemawiają do wyobraźni. Utwór kipi od emocji – to emocje autentyczne, pozbawione egzaltacji. Emocje te udzielają się odbiorcy. Największy atut powieści stanowi moim zdaniem drobiazgowo dopracowana psychologia postaci. Wiarygodnie wykreowane zostały zarówno postaci kobiece, jak i postaci męskie. Bohaterowie stają się bliscy czytelnikowi podczas lektury. Mnie najbliższe są pozytywne postaci męskie: Fred Guisler i Sven Gustavsson – prawdziwi dżentelmeni. Opisy dramatycznych losów bohaterów zostają umiejętnie urozmaicone dzięki pojawiającym się raz po raz mocnym akcentom humorystycznym. Ponadto powieść posiada walory kulturoznawcze: autorka przywołuje cytaty z dzieł klasyków literatury obyczajowej jako motta rozdziałów. Jest to hołd złożony słowu pisanemu. To jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam. To mądra, krzepiąca opowieść o spełnianiu marzeń wbrew przeciwnościom losu. W tej książce każdy czytelnik odnajdzie cząstkę samego siebie. Powieść ta powinna w moim przekonaniu znaleźć się w kanonie lektur szkolnych. Dzieło zasługuje na dobrą adaptację filmową. To także dobry materiał na spektakl teatralny. Utwór przekazuje wartości uniwersalne. Porusza czułą strunę w umyśle. Skłania do ożywionej dyskusji. Zapada w pamięć. Tę książkę czyta się jednym tchem.To wykwintna uczta czytelnicza, która pozostawia poważny niedosyt. Warto delektować się jej smakiem po kawałku. Gorąco polecam.
Beata Sowińska
DKK Złotów